Między jesienią a zimą

Jaki, Ułan Bator

W mieszkaniu pachniało rano kadzidłem. Namierzyłam niewielki, spokojnie tlący się patyczek na szafce na buty, wychodząc na skąpaną w nieśmiałych słonecznych promieniach klatkę schodową. Na dworze pachniało już jednak tylko jesienią, a wspomnienie korzennej woni zniknęło za obłoczkiem zmrożonego oddechu. Przywitałam lekko marznące dłonie z uśmiechem na ustach i otulona grubym sweter z jaczej wełny, zanurzyłam się w budzące się do życia miasto.

Reklamy

Z pamiętnika…

Z pamiętnika

Znajomość polskiego przez mojego chłopaka ogranicza się do następujących słów i zwrotów: ,,jestem głodny”, ,,ogień”, ,,koń”, ,,kocham cię”, ,,cycek” (a to dlatego, że w mongolskim podobne brzmienie ma słowo ,,kwiatek”) i jak mu się czasem przypomni to jeszcze ,,uważaj” (ufasiej).