Jak jaki w sercu…

Cicho zamknęłam błękitne drzwi drewnianej jurty, zarzuciłam na ramiona plecak w kolorze nieco jaśniejszym od granatu i przystanęłam na chwilę podziwiając wieczorne niebo, któremu słońce, świetlistą łuną, życzyło właśnie dobrej nocy.

Nie zastanawiając się dłużej przeszłam przez blaszaną furtkę i ruszyłam przed siebie, w kierunku migoczącego między domami jeziora. Na zielonym jeszcze trawniku przy drodze pasły się łaciate jaki, niezważające zupełnie na zapadający mrok i coraz mroźniejsze powietrze. No i do czego mnie doprowadziłyście!? Tak to się właśnie kończy, gdy człowiek odważy się zamarzyć o jakach, biegających wesoło po mongolskim niebie – odważy się zamarzyć o niemożliwym… A jednak z bijącym mocno sercem, zatrzymałam się przed domem z fioletowym dachem, otworzyłam skrzypiącą donośnie bramkę, za którą czekała na mnie ciepła, silna dłoń i parująca czarka z herbatą na stole…

Zapraszam na opowieści wprost z pamiętnika dziewczyny Mongoła 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s