Danzadarjaa Khiid

Dzieciaki wracały biegiem ze szkoły. Minęły szeroko otwartą bramę klasztoru, potem mnie, stojącą z aparatem przy drewnianym, niewysokim płocie i z głośnym śmiechem skierowały się w stronę pustej, asfaltowej drogi prowadzącej do miasta.

Nad szeroką rzeką

– A skąd właściwie wzięło się to Twoje Muron? – spytał Hubert z prowokującym uśmiechem – Kto wpadł na pomysł wybudowania miasta pośrodku niczego? – Hmm, nooo właściwie to całkiem dobre pytanie jest! – zamyśliłam się na chwilę, próbując sobie przypomnieć co konkretnie wiem na ten temat. Wiedziałam nie za wiele…

Tam gdzie kończy się chodnik

Spacerowałam skrajem asfaltowej drogi,  z której zimny wiatr zdmuchiwał resztki śniegu i drobinki wszechobecnego pyłu. Jak okiem sięgnąć szosa była pusta i ciągnęła się hen aż po horyzont, w kierunku upstrzonych nielicznymi płatami śniegu czekoladowych gór. Można powiedzieć, że miasto dobiegało w tym miejscu końca…

Ciasto marchewkowe

Było słodkawe, lekko ciepłe i aromatyczne. Skubałam utłuszczonymi palcami niestarannie ukrojony i chyba już nadgryziony kawałek, leżący samotnie na kuchennym blacie. Wskazówki ściennego zegara pokazywały godzinę 22.