Nad szeroką rzeką

– A skąd właściwie wzięło się to Twoje Muron? – spytał Hubert z prowokującym uśmiechem – Kto wpadł na pomysł wybudowania miasta pośrodku niczego?

– Hmm, nooo właściwie to całkiem dobre pytanie jest! – zamyśliłam się na chwilę, próbując sobie przypomnieć co konkretnie wiem na ten temat. Wiedziałam nie za wiele…

Muron jest największym miastem (ok. 35 tys. mieszkańców) i jednocześnie stolicą ajmaku hubsugulskiego. Mamy tutaj duży szpital, kilka szkół i niezłych hoteli, centrum sportowe, stadion, wielkie targowisko, a nawet lotnisko! Faktem jednak pozostaje to, że zabudowania, choć dość rozległe, wyłaniają się zza horyzontu całkiem niespodziewanie, stanowiąc jakby dodatek do otaczających je ze wszystkich stron gór. Poza górami są tu jeszcze bezkresne pustkowia, stada zwierząt, pustkowia, nieregularnie rozrzucone pojedyncze jurty, pustkowia oraz kilka dróg, prowadzących w bliżej nieokreślonych kierunkach. Do Jeziora Khovsgol jest stąd prawie 100 km, a do stolicy bez mała 700!

Muron w promieniach zachodzącego słońca…

– Mój geograficzny nos mi mówi, że to na pewno miało coś wspólnego z rzeką! – odparłam po chwili zastanowienia – A co konkretnie, to się jak najszybciej dowiem!

No i się dowiedziałam! Wyszło na to, że w tej rzece…. mieszkam! Znaczy przepraszam, w Rzece! Ku mojemu zdziwieniu odkryłam bowiem, że słowo мөрөн z języka mongolskiego, przetłumaczyć można po prostu, jako ,,rzeka”. Jak do tej pory posługiwałam się, chyba chętniej używanym, a na pewno częściej pojawiającym się na mapach słowem  гол, w związku z czym nazwa miasta nie wzbudzała moich podejrzeń! Jak zatem widać, my mamy w Polsce Łódź, a Mongołowie Rzekę, to tak żeby było do kompletu  😉

<span style=
Muron czyli Rzeka

Swoją drogą w miarę powiększania się mojego zasobu mongolskich słów,  zaczęłam również odkrywać znaczenie nazw innych miast, które do tej pory pozostawały dla mnie jedynie egzotycznie brzmiącymi wyrażeniami i tak dla przykładu: Улаанбаатар (stolica) znaczy tle co ,,Czerwony Bohater”, эрдэнэт (drugie co do wielkości miasto Mongolii) ,,pełne skarbów”, Цэцэрлэг to ,,ogród”, a Замийн үүд ,,drogowa brama”.

Nad rzekę w Muron trafiłam przypadkiem. Co jakiś czas ktoś tam wprawdzie przebąkiwał o jakiejś ice river, ale zawsze gubiło mi się to w natłoku wydarzeń. Raz była to Tsoogi, która powtarzała: ,,Jak będę mieć wolny dzień, to wybierzemy się na spacer nad lodową rzekę!” Innym razem znów Tumee, który wracając z męskich wypadów z kumplami przynosił zdjęcia przyprószonej śniegiem, grubej błękitnej tafli. Zawsze towarzyszyły im jednak opowieści o niezwykle długiej i trudnej przeprawie oraz dużej ilości przebytych kilometrów! Zatem gdy zaledwie po dziesięciominutowym spacerze z mojego hotelu, żwirowa droga, którą szłam, niespodziewanie skończyła się wysokim piaszczystym…. brzegiem, byłam szczerze zdziwiona. Ale i zachwycona! Miasto miałam jak na dłoni! Podążało przez chwilę zgodnie z rzecznym zakolem, by kawałek dalej pozwolić wodzie płynąć w sobie tylko wiadomym kierunku, w stronę wysokich gór, rzadkich kęp roślinności i stad pasących się zwierząt! Od tamtego momentu, gdy tylko pozwala mi na to czas, przychodzę nad rzekę regularnie. Obserwuję ptaki, kołujące wysoko na błękitnym niebie, drobne koniki leniwie skubiące skąpą trawę i nielicznych mieszkańców, szukających jak ja, chwili samotności i wytchnienia.

Tą piękną scenerię na początku XIX wieku buddyjscy mnisi postanowili uczynić swoją codziennością i rozpoczęli wznoszenie kompleksu świątyń Мөрөнгийн хөрээ (podobno w czasach świetności było ich aż 21, a stanowiły dom dla ok. 2000 mnichów!) Dookoła kompleksu zaczęło wyrastać miasto, które w końcu, w 1931 odebrało Hatgal (położonemu bezpośrednio nad jeziorem Khovsgol) funkcję stolicy ajmaku! Niestety po oryginalnych zabudowaniach nie ma już śladu. Świątynie zniszczono w 1937 roku, w czasach stalinowskich represji, jak wiele im podobnych na terenie całej Mongolii. Jak może jednak pamiętacie z poprzedniego wpisu, mamy w Muron świątynię i to jak się okazuje całkiem młodą, prawie moją równolatkę! W 1994 roku wzniesiono bowiem niewielki klasztor, w którym mieszka obecnie ok. 40 mnichów. Rozmach już nie ten, ale widok na rzekę zapewne wciąż zapiera w piersiach dech…

Gdy nadchodzi wiosna i puszczają lody
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s