Saikhan Naadaraai!

Miasto opustoszało… Aleją Czyngis Khana ciągną się kilometrami sznury samochodów i wypchanych do granic możliwości miejskich autobusów, które w oparach spalin i przy dźwiękach klaksonów zmierzają w jedno miejsce, które przez najbliższe trzy dni stanowić będzie pulsujące emocjami serce stolicy – stadion!

Oczekiwanie i radosne zniecierpliwienie mieszają się z zapachem świeżo smażonych khuushuurów, szaszłyków z baraniny i buchającej z termosów mlecznej herbaty. W różnokolorowym tłumie wzrok przyciągają ozdobne stroje: odświętne deele wyszywane złotymi nićmi w kwiatowe motywy, błyszczące w słońcu posrebrzanymi guziczkami, zachwycające mnogością odcieni; filcowe kapelusze o gładkich rondach i brzęczące koraliki przy tradycyjnych kobiecych nakryciach głowy; skórzane masywne buty o wywiniętych ku górze czubkach czy fantazyjne klamry pasów. Na wysokich masztach powiewają mongolskie czerwono-niebieskie flagi ze złotym motywem Soyombo i wnoszone na zieloną murawę białe buńczuki Czyngis Khana. Stadion pęka w szwach! Za kilka chwil rozpoczną się ,,Trzy gry prawdziwego mężczyzny” – Festiwal Naadam!

Tak to sobie mniej więcej wyobrażam w każdym razie! 🙂 Zobaczenie Naadamu na własne oczy jest niestety dopiero w sferze moich mongolskich marzeń. Co by je sobie jednak nieco przybliżyć i oswoić, pochłaniam wszystkie informacje na jego temat, które wpadną mi w ręce, licząc że już w następnym roku uda mi się zawitać do Mongolii właśnie w połowie lipca! Święto, na które wszyscy Mongołowie oczekują z niecierpliwością, odbywa się bowiem zawsze między 11 a 13 dniem tego miesiąca, pokrywając się z rocznicą mongolskiej rewolucji ludowej z roku 1921. Główne uroczystości mają oczywiście miejsce w stolicy – Ułan Bator, ściągając do miasta także rzesze turystów, lokalne i zagraniczne media oraz przede wszystkim najlepszych…. zawodników. Naadam to przecież największe w kraju sportowe igrzyska! Kwintesencja mongolskiej siły, sprawności i tradycji sięgającej czasów samego Czyngis Khana, zamknięta w trzech ,,grach” – zapasach, łucznictwie i jeździe konnej.

Sama nazwa festiwalu, pochodząca od czasownika naadach, oznacza ni mniej, ni więcej a po prostu: ,,grać” oraz ,,radować się”. Mongołom nie trzeba tego dwa razy powtarzać! 🙂 Gdy nadchodzą długo wyczekiwane dni, a na zewnątrz letnie słońce świeci w pełni, odsyłając w niepamięć chłodną i wietrzną wiosnę, nic lepiej nie rozgrzeje wymarzniętych w czasie długiej zimy serc, niż rywalizacja, dobra zabawa w gronie najbliższych, pyszne jedzenie i sięgnięcie pamięcią ku odległej przeszłości:

,,Tradycje święta sięgają odległych czasów imperium Hunów, a potem Czyngis-chana, kiedy to mongolscy koczownicy urządzali zawody sportowe przed wojennymi wyprawami lub po ich zwycięskim zakończeniu. Były to swoiste konkursy sprawności wojowników, a jednocześnie szamanistyczne obrzędy poświęcone duchom. Kiedy w XVI wieku rozpowszechnił się w Mongolii lamaizm, Naadam towarzyszył także buddyjskim obrzędom religijnym, których zaprzestano po rewolucji komunistycznej w 1921 roku. I choć imperium mongolskie rozpadło się dawno temu, tradycja zawodów przetrwała i to doroczne święto kultywuje się z wielkim pietyzmem do dziś.” 

-Elżbieta Sęczykowska ,,Mongolia. W poszukiwaniu szamanów”

To bez wątpienia prawda. Już na początku lipca miejscowe serwisy internetowe rozpisywały się na temat tegorocznego programu, przygotowywanych atrakcji i postępu prac. Podawały przewidywane liczby odwiedzających, informowały o drogowych utrudnieniach oraz ….. liczbie khuushuurów i baranów, które znikną w mongolskich żołądkach. Następnie do akcji ruszyli tour operatorzy, fotografowie, muzycy i lokalna telewizja, wzmagając pełne napięcia oczekiwanie! Posłuchajcie tegorocznego hymnu Nadaamu:

 Mimo, iż uroczystości z największą pompą obchodzone są w stolicy, to świętują oczywiście wszyscy jak kraj długi i szeroki. W każdym mniejszym mieście lub wiosce doświadczymy podobnych emocji, co w Ułan Bator, być może nawet jeszcze pełniej i autentyczniej, bardziej kameralnie i bliżej ludzi. Wolne od pracy dni, to również idealny moment na wspólne piknikowanie na łonie natury. Mongołowie rozpalają ogniska, grillują, opalają się w lipcowym słońcu, spędzając czas z rodziną, uwieczniając wszystko na zdjęciach, przesyłanych później przyjaciółce w odległej Polsce 🙂 Tylko pozazdrościć!

Spragnionych odrobiny kolorytu Naadamu odsyłam do galerii zdjęć na dwóch z moich ulubionych blogów: Paczki w podróży oraz Własną drogą!

 Nie pozostaje mi zatem nic innego jak życzyć Wam, wirtualnego co prawda, ale jednak:  Saikhan Naadaraai czyli Szczęśliwego Naadamu! 🙂 A o pozostałych tajemnicach tegoż święta usłyszycie już wkrótce!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s