Opowieść jednego zdjęcia -Miasto pośrodku niczego

Stanęłam nagle w obliczu pustki.

dsc_0531

Opustoszała była asfaltowa droga, zakręcająca w tym miejscu łagodnym łukiem w lewo. Pustym zdawał się rozmyty, jakby maźnięty szarobłękitnym pastelem, odległy horyzont. Pusty był nawet ogromny bilboard, stojący samotnie tuż za zakrętem – tak jakby Muron, wyjeżdżającym w kierunku Hatgal, przypominało że od tej pory tę pustkę będą już tylko zostawiać za plecami.

Zimny wiatr mroził mi policzki, wciskał się pod kurtkę i grube rękawiczki, a potem z tymi podkradzionymi resztkami ciepła, rozpędzał się wzdłuż drewnianych płotów, wyznaczających granicę miasta. Dalej były tylko oprószone śniegiem góry, samotne psy i dwóch miejscowych, tak jak ja, szukających ciszy i przestrzeni. A o nie było nietrudno. Wystarczył dziesięciominutowy spacer jedną z czterech głównych ulic Muron, by zrozumieć, że to miasto pośrodku niczego.

-Jak Ci się udał wczorajszy spacer? – spytała następnego poranka moja uczennica Moogi, ściągając grube futerko w ciepłej klasie – A skąd wiesz, że byłam na spacerze? – zdziwiłam się – Widziałam Cię, jak przechodziłaś obok mojego domu. Łatwo Cię rozpoznać, w tej żółtej kurtce! – Pięknie było – odparłam rozmarzona – Przecież tam kończy się miasto! Nic już tam nie ma…

I właśnie o to chodzi. Bo tam gdzie pozornie nic nie ma, w rzeczywistości jest więcej niż można by się spodziewać…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s