Nad rzeką skutą lodem

Termometr na lotnisku w Ułan Bator pokazywał -28 stopni Celsjusza. Opuszczając budynek gwarnego terminalu,  ciasno owinęłam się turkusowym, wełnianym szalikiem, czekając na uderzenie lodowatego powietrza, przesiąkniętego zapachem styczniowego mrozu

Apartament prezydencki

Znowu zmieniłam pokój. Zgarnęłam do plecaka bibeloty porozkładane pod numerem 301 i z pomocą Tsogi, przeniosłyśmy cały mój skromny dobytek, na najwyższe hotelowe piętro.

Jak jaki z serca…

Od domu z fioletowym dachem dzieliło mnie ponad 100 kilometrów. Chodnikiem przechadzały się tylko zagubione krowy, a jaki zostały gdzieś daleko w tyle. Nie było ani jednego…

Jak u babci…

Wyglądała na pozytywnie zaskoczoną. Częstując mnie, zawiniętymi w szeleszczące papierki cukierkami, zadała mi pytanie, nie licząc chyba jednak wcale na odpowiedź.

The Nine Nines of Winter

Zima w Mongolii to nie przelewki. Jak na kraj jednak, którego stolica uznawana jest za najzimniejszą na świecie przystało, mrozy dochodzące do -40oC na nikim nie robią szczególnego wrażenia.

To co widać z kuchni na parterze

W Ułan Bator powiało chłodem. Październikowe dni były coraz krótsze i bardziej pochmurne, a samo miasto zaczęło pokazywać swoje drugie oblicze. Oblicze pozbawione turystycznych aspiracji i ukryte w wąskich uliczkach oddalonych od centrum blokowisk.

Z miłości do błękitu

Kraina Błękitnym Pędzlem Malowana. Niekiedy delikatnymi ruchami, zostawiającymi ledwo widoczne smugi, a czasem stanowczym pociągnięciem maczanego w szafirowej farbie włosia. Mongolia – tam gdzie błękit ma wiele odcieni…

Noc o zapachu barana

18.30 Złota godzina. Słońce niczym ognista pomarańcza, przysiadło na szczycie majaczącego na horyzoncie wzgórza, rozlewając po stepie złocistą poświatę i wydobywając ciepło barw jesiennych traw i spieczonej suchej ziemi.